To ja ciągle w drodze z przystankami w dziwnych relacjach
zakrapianych nektarem bogów i przyprawianym gwiezdnym pyłem
po wieloletniej burzy sprzecznych uczuć i bez tęczy na horyzoncie.
Teraz stoję na tej zimnej stacji wśród złamanych dusz
pachnącej wilgocią ich łez i przeszłością o zapachu skorodowanej stali.
To tu czekam na nowy dzień i nowy pociąg ku przeznaczeniu
gdy moje ciało pragnie snu a dusza chce tańczyć ze śmiercią znów.
Gdy w końcu nadchodzi świt a z nim ten elektryczny wehikuł z wypisanym przeznaczeniem
do którego wsiadam i żałując że nie jedzie o sześć lat wstecz.
a tylko do nieznanej stacji zwanej jutrem.
W poranne mgle ten elektryczny wehikuł kołysze się lekko na szynach niczym łódź Charona na Styksie.
a w nim ludzie skazani na piekło szarego dnia.
Kamienne twarze a w nich złote myśli purpurowe i różowe marzenia ukryte jak skarby.
Nadzieja i strach w jednej sekundzie, w jednej myśli zawarta pozostaje i nic więcej.
piątek, 25 września 2015
wtorek, 7 lipca 2015
"Kamikadze romantycy"
Oto oni zakochani kamikadze romantycy
jak poeci piszący wiersze które nie trafiają do wybranych serc.
Bezradni,nie zauważeni,niedocenieni,starający się z całych sił by być jak najbliżej
celu,pełni bólu odrzucenia.
Stojący w deszczu pod oknem którego
nikt nie otwiera by posłuchać gdy śpiewają pieśni z głębi
serca.
To oni uwiezieni w strefie przyjaźni
jak w cieniu ukryci znają smak goryczy i pragnienia miłości
które silne jest jak narkotyk.
Dla nich każda noc zimna będzie mimo ze mają żar w sercach.
sobota, 14 marca 2015
"Niewczas"
Jak dwa wszechświaty równoległe .
Jak galaktyki pełne myśli zamiast gwiazd .
Mijamy się w zimnej przestrzeni obok siebie
w pogoni za szczęściem ,napędzani ambicjami.
Jakby z tej samej materii,
Jak dwa identyczne pierwiastki.
Jak dwa magnesy o tych samych biegunach.
Odpychamy się czasem by potem przyciągać się znów w kolorową noc.
By znów zatrzymać czas.
By znów zatopić się w namiętnej iluzji szczęścia która pęka o poranku.
By znów wywołać w nas sercowstrząs.
To my ,obok siebie jak bratnie dusze porysowane przez życie.
Spotykamy się ale zawsze niewczas.
Jak galaktyki pełne myśli zamiast gwiazd .
Mijamy się w zimnej przestrzeni obok siebie
w pogoni za szczęściem ,napędzani ambicjami.
Jakby z tej samej materii,
Jak dwa identyczne pierwiastki.
Jak dwa magnesy o tych samych biegunach.
Odpychamy się czasem by potem przyciągać się znów w kolorową noc.
By znów zatrzymać czas.
By znów zatopić się w namiętnej iluzji szczęścia która pęka o poranku.
By znów wywołać w nas sercowstrząs.
To my ,obok siebie jak bratnie dusze porysowane przez życie.
Spotykamy się ale zawsze niewczas.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
