Płynąc lekko w mechanicznej gondoli poprzez asfaltowe rzeki.
W mieście w pogrążonym w mroku odizolowani od światła gwiazd.
Pozbawieni skrupułów zamknięci w spragnionych ciepła ramionach.
Topimy prawdziwe uczucia we śnie w tej zimnej grze pozorów.
Próbujesz spętać mnie swoimi słowami i uwięzić w swoim sercu.
Nic z tego kobieto zrodzona w dalekiej krainie.
O oczach pełnych tajemnic zaklętych w ciemnej otchłani źrenic.
Jak dzikich pragnień zamienionych w iskry.
Październik 2002.
poniedziałek, 24 listopada 2008
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

1 komentarz:
Tam, gdzie mowa znajoma, a ludzie przyjaźni
W oparach absurdu i w zapomnieniu
Odkryłam siebie na nowo
Czy taką siebie chciałam poznać...
Prześlij komentarz